No to zaczynamy…

Ochłonęliśmy. Po pół roku, nawiasem mówiąc bardzo intensywnego dla nas czasu, w końcu znalazłam chwilę żeby pomyśleć, usiąść i podzielić się swoją historią. Dokładnie dwa lata temu zdecydowaliśmy się na wyjazd do Niemiec. Nazywam się Ania i jestem lekarzem, a dokładniej rozpoczęłam specjalizację z psychiatrii w Niemczech.

Decyzja o wyjeździe była chyba jedną z najtrudniejszych w naszym, a na pewno w moim dotychczasowym życiu. Czy sobie poradzę? Jako lekarz? Przecież trzeba rozmawiać z pacjentami, pytać o najdrobniejsze szczegóły, szybko reagować, tłumaczyć przebieg terapii i odpowiadać na pytania. Jeszcze dwa lata temu wydawało mi się to niemożliwe. Tym bardziej, że nie znałam osobiście nikogo kto wyjechał i mógłby powiedzieć jak to wygląda od strony praktycznej, czyli np. jak znaleźć pracę? Internet również nie uginał się pod ciężarem przydatnych informacji na ten temat. Wiedziałam tylko, że podstawą i pierwszym krokiem musi być solidna nauka niemieckiego. Potem zaczęłam szukać informacji jak w ogóle wyjechać. Na szczęście był to czas kiedy zaczęło formować się Porozumienie Rezydentów i strona internetowa Będąc Młodym Lekarzem. Tam znalazłam dużo informacji w artykule lekarza emigranta. Okazało się, że cały proces uzyskania prawa do wykonywania zawodu w Niemczech jest długi i pracochłonny. Mimo to, kiedy czytałam ten artykuł, utwierdziłam się w przekonaniu, że chcę spróbować, ponieważ jest to najdogodniejszy moment.  Za pół roku miałam skończyć studia i obrać konkretny kierunek, w którym będę się specjalizowała. Dlatego też mimochodem zaczęłam poznawać codzienne realia lekarza rezydenta oraz to, z czym musi się zmagać. Jak wiele trzeba poświęcić, żeby móc dobrze zarabiać, ile trzeba pracować oraz jak znaleźć czas na dalszą naukę?

Jesteś szczęściarzem, jeśli po miesiącach przygotowań do LEK (Egzamin Lekarski) w końcu możesz sobie odpowiedzieć na powyższe pytania, dostając się na wymarzoną specjalizację. Oczywiście biorąc pod uwagę, że znajdujesz się w wąskim gronie osób wiedzących co chcą dalej robić w życiu. W Polsce nabiera to szczególnego znaczenia, ponieważ w naszym systemie dalszego kształcenia lekarzy nie ma możliwości zmiany specjalizacji. Jeśli wybrałeś radiologię, a po pół roku trwania specjalizacji stwierdzisz, że na zdjęciach rentgenowskich nadal widzisz bliżej nieokreślone szaro-białe maziaki, a na zdjęciach tomografii komputerowej coś co miało być jelitem, wygląda dla ciebie na suszoną śliwkę, to niestety zła wiadomość, nie możesz zostać internistą czy psychiatrą. Do końca swojej kariery zawodowej każdego dnia będziesz musiał sam siebie przekonywać, że ta śliwka jest jednak jelitem. Dla mnie było to zbyt dużym ograniczeniem, gdyż chciałam mieć więcej swobody przy podjęciu tak ważnej dla mnie i moich pacjentów decyzji.

Poza tym, czy chciałam być lekarzem żyjącym od dyżuru do dyżuru, tylko po to, żeby dorobić na kredyt? Czy chciałam być lekarzem, żeby być ciągle niezadowoloną, przemęczoną oraz nieobecną w domu? Czy chciałam ciągle narzekać na brak środków finansowych w polskich szpitalach, co jest niezbędne do dobrej opieki nad pacjentami? Odpowiedziałam sobie szczerze na te pytania i w tym momencie stało się dla mnie jasne, że wyjeżdżamy.

Ten blog powstaje, bo przede wszystkim chciałabym pomóc innym, którzy mają nieco inny pomysł na swoją karierę niż jako lekarz walczący z czasem i systemem, z którym notabene nie da się wygrać. Jeśli kiedykolwiek przeszło ci przez głowę, że może warto by spróbować za granicą, to zalazłeś się w odpowiednim miejscu.

Moją drugą (jak nie największą) pasją jest gotowanie. Gdyby nie ciągła walka o kilogram albo pół mniej to gotowałabym i piekła cały czas. Czasem mam okresy „od tej pory gotuję już TYLKO zdrowo i dietetycznie, ale ciągle smacznie”, jednak po tygodniu myślę, a co tam życie jest za smutne, żeby sobie nie pojeść trochę pyszności i wtedy się zaczyna…

Chciałabym móc powiedzieć o sobie, że moją trzecią pasją jest trening, ale tak nie jest… Ćwiczę od czasu do czasu, bo wiem, że to jest dobre dla mojego zdrowia.

 

2 thoughts on “No to zaczynamy…

  1. Ciasto wygląda przepysznie.Właśnie wyjęłam swoją blaszkę z piekarnika. Pachnie cudnie. Na pewno będę śledzić twojego bloga bo zapowiada się ciekawie. Lubię ludzi którzy potrafią z humorem i dystansem podejść do wszelkich trudności życiowych. Życzę powodzenia.

  2. Bardzo zainteresowała mnie twoja historia. Jesteś młodą odważną osóbką. Napisz więcej o swoim wyjeździe. Dlaczego akurat psychiatra…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *