Domowy zielnik – niezastąpiony w kuchni, przydatny w leczeniu

Jedne kuszą swoim ciemnozielonym kolorem i łagodnym aromatem, inne natomiast zniewalają intensywnością. Zioła. Dlaczego są niezastąpione w naszej kuchni i każdy powinien z nich korzystać? Dzisiaj napiszę o tym dlaczego warto się do nich przekonać i nie żałować ich podczas przyrządzania pysznych potraw i nie tylko.

 

W dzisiejszych czasach chyba wszystkie, nawet najbardziej wyrafinowane i rzadkie zioła oraz przyprawy dostępne są w sklepach. Moim zdaniem jednak najlepiej postawić na te świeże, prosto ze stojącej na parapecie naszego okna doniczki. Nie musimy ich mieć dużo, bo nie używamy ich w dużych ilościach. Wystarczy po jednej doniczce tych, które nam najlepiej smakują i które lubimy najbardziej. Moimi ulubionymi są oczywiście bazylia, mięta, oregano, rozmaryn, tymianek i melisa. Oprócz tego na moim balkonie dumnie pręży się koperek i szczypiorek. Uwielbiam mieć świeże zioła tuż pod ręką, gdy gotuję moje ulubione dania.

Hodując zioła na własnym balkonie lub parapecie mamy pewność, że nie są pryskane lub nawożone sztucznymi nawozami. Nie musimy się więc martwić, że przyniosą one więcej szkód niż korzyści nam lub naszym bliskim. Zauważyliście, że zioła kupione nawet w doniczce w supermarkecie umierają po kilku dniach w kuchni? Bazylia np. niby ładna, niby zielona… ale teraz widzę różnicę. Ta z hipermarketu jest strasznie wiotka, a to znaczy, że była hodowana w szklarni w sterylnych warunkach, gdzie były jej podawane ściśle określone ilości nawozów nieorganicznych. Myślą przewodnią producentów takich roślin nie jest zdrowie klientów, czyli nasze, tylko chęć zysku.

Gdy kupimy sadzonkę w sklepie ogrodniczym, albo od prawdziwego ogrodnika i sami zajmiemy się jej hodowlą, będziecie zdumieni, gdy zobaczycie efekty. Bazylia zwróci się z trzykrotną nawiązką, nie wspominając o mięcie, czy oregano. Przy odpowiedniej pielęgnacji będą cudownie rosły dając nam radość przez całe lato.

 

 

Dlaczego warto codziennie korzystać z ziół? Jako lekarz nie jestem zwolennikiem medycyny alternatywnej, chińskiej, czy homeopatii. Niektórzy podciągają pod to zioła. Uważam, że niesłusznie. Zioła mają bardzo wiele cennych składników i pomagają nam w niektórych dolegliwościach i domowym leczeniu. W końcu na początku leki powstawały z ziół. Rośliny mają wiele cennych składników, ale używane nieumiejętnie lub w niewłaściwy sposób, mogą być niebezpieczne. W kuchni używanie aromatycznych ziół sprawi, że nie będziemy musieli używać nadmiernej ilości soli, czy cukru. Jak wiadomo sól jest szkodliwa, powoduje wzrost ciśnienia tętniczego krwi oraz zatrzymywanie nadmiernej ilości wody w organizmie. Wg. zaleceń WHO powinniśmy spożywać nie więcej niż 5 g soli dziennie. Obecnie spożywamy coraz więcej gotowych produktów, które zawierają bardzo dużo soli i cukru, aby podkreślić odpowiednio smak potrawy. Aby uniknąć zbytecznego dosalanie potraw, które przygotowujemy, możemy skorzystać z ziół, których smak i aromat wzbogaci nasze potrawy oraz przyjemnie zachęci nasze kubki smakowe.

Jakie właściwości mają konkretne zioła?

 

Mięta

W ostatnich latach rodzaje sprzedawanej mięty może przyprawić o zawrót głowy. Mięta pieprzowa, cytrynowa, kosmata (idealna do letniego Mohito). Co takiego zawiera mięta? Otóż są to składniki aktywne, takie jak mentol izomenton, izomentol, eukaliptol, limonen, karwon. Dzięki temu napar z mięty działa przede wszystkim żółciopędnie i pobudzająco na wydzielanie soku żołądkowego, usprawniając procesy trawienne. Stosowana jest też w aromaterapii, dzięki świeżemu i orzeźwiającemu zapachowi. Znalazłam jeszcze wiele innych właściwości mięty, ale ten na problemy z trawieniem jest przetestowany przeze mnie oraz całą moją rodzinę i naprawdę działa.

 

Melisa

Napar i inne przetwory z liści melisy można stosować w stanach pobudzenia nerwowego, rozdrażnienia, stresu, zespole przewlekłego zmęczenia, stanach lękowych i nerwicach wegetatywnych. Ponadto melisa przynosi ukojenie w bólach głowy, także tych migrenowych. Sprawdzi się także przy problemach z zasypianiem. Melisa swoje działanie uspokajające zawdzięcza składnikom olejku eterycznego, takim jak, m.in. kariofilen i cytral.

Oczywiście melisa z naszego balkonu, czy parapetu będzie miała dużo więcej olejku eterycznego niż ta kupiona w sklepie, czy aptece, a co za tym idzie będzie działała lepiej. Sama często stosuję napar z melisy na problemy z zasypianiem i naprawdę działa. Latem suszę oczywiście nadmiar melisy i przechowuję na zimę.

 

 

Oregano, czyli lebiodka pospolita

Pięknie pachnie, idealne jako przyprawa na pizzę, przyda się do potraw kuchni włoskiej, sosu pomidorowego, czy potraw z mięsa. A jak z zastosowaniem w leczeniu? Właściwości mu nie brakuje, ale skupię się na tej najważniejszej. Trawienie. Ziele lebiodki zwiększa wydzielanie śliny, soku żołądkowego i żółci, a tym samym usprawnia procesy trawienia i przyswajania pokarmów. Oregano uważane jest też za dobry środek wiatropędny i przeciwbiegunkowy. Współczesna fitoterapia poleca stosowanie oregano także w przypadku zapalenia żołądka, niestrawności, atonii jelit oraz przy nadmiernej fermentacji jelitowej i wzdęciach.

Jako ciekawostkę to napiszę, że ostatnio czytałam, że naukowcy wymyślili, jak zaradzić nadmiernej produkcji metanu przez krowy. Otóż chcą dodawać do paszy właśnie oregano, na polepszenie trawienia tych przeżuwaczy. Czy mleko też będzie miało posmak oregano? Zobaczymy!

 

Rozmaryn

Moim ulubionym przepisem wykorzystującym rozmaryn jest włoska zupa ciecierzycowa, właśnie z rozmarynem. Niebo w gębie! Rozmaryn idealnie pasuje też do pieczonych ziemniaczków, czy batatów. A jak pachnie w całym domu przy przygotowaniu takich potraw. Gwarantuję, że mieszkańcom czy gościom od razu będzie ciekła ślinka. A jak z właściwościami leczniczymi?

Rozmaryn zawiera olejki – cyneol, pinen, cymen, borneol oraz kwas rozmarynowy. Ich działanie jest odkażające, pobudzające, wzmacnia pamięć. Stosowany w postaci naparu jest środkiem żółciopędnym oraz pomaga w dolegliwościach dyspeptycznych, natomiast dodawany do rozgrzewających kąpieli, pomaga w bólach mięśniowych.

 

Bazylia

Bazylia to niezastąpiony składnik prawie wszystkich dań kuchni włoskiej. Jest podstawowym składnikiem pesto, jednego z moich ulubionych, letnich dań, które robi się naprawdę błyskawicznie. Świeże liście bazylii, ze względu na wyrazisty smak i charakterystyczny zapach, dodaje się do sałatek i zup, szczególnie pomidorowych. Kolejną letnią propozycją jest właśnie sałatka z pomidorów, bazylii oraz Mozzarelli di Bufala. Smak tego sera poznałam na wakacjach we Włoszech kilka lat temu w samym sercu pochodzenia tego smakołyku, czyli Campanii. Obecnie można ten ser kupić w Polsce, jako produkt regionalny. Polecam! Jest naprawdę pyszna. Oprócz tego bazylia wspomaga pracę układu trawiennego – poprawia trawienie i ułatwia przyswajanie składników odżywczych z pokarmu. Zapobiega skurczom żołądka i pobudza wydzielanie soku żołądkowego, dlatego można ją stosować w przypadku niestrawności i przy wzdęciach. Wykazuje skuteczność także w zwalczaniu braku apetytu. Stosuje się ją również jako środek zapobiegający wymiotom i nudnościom.

 

A jakie wy macie swoje ulubione zioła? Opiszcie również swoje doświadcznenia z domowym leczeniem ziołami!

15 thoughts on “Domowy zielnik – niezastąpiony w kuchni, przydatny w leczeniu

  1. Całym sercem i duszą jestem za stosowaniem ziół. Całe lato zbieram ścinam i suszę. Swój zbiór wzbogacam jeszcze o lipę, która kwitnie co roku w ogrodzie (świetna przy przeziębieniach), szałwię lekarską (do płukania na bolące gardło i dziąsła), pokrzywę (działa moczopędnie i wzmacniająco), liście czarnej porzeczki (niezastąpione przy anemii), nagietek (o działaniu przeciwzapalnym), no i lawendę (to już do szafy na piękny zapach i przeciw molom). Tak więc pracy co niemiara, ale warto. Pozdrawiam i gratuluję zapału.

  2. Moje ulubione to oczywiście mięta – niezastąpiona gdy robię wodę z cytryną, lubczyk – podstawa wywaru do każdej zupy, rumianek – zawsze na ból brzucha i melisa – tak dla relaksu. Oprócz tego dużo koperku, pietruszki, szczypiorku oraz rukoli.

  3. Bardzo wyczerpujący wpis, to prawda, kupowane zioła w doniczce nigdy nie postoją za długo. Od dawna obiecuję sobie, że stworzę ziołową rabatkę na kuchennym parapecie, ale jeszcze się nie zmobilizowałam do tego. Widzę jednak, że naprawdę warto 🙂

  4. Bardzo dużo radości sprawia mi hodowla ziół, ale co roku powtarza się ta sama niewesoła przygoda. Jesienią przenoszę doniczki do domu i wtedy rośliny zupełnie przestają rosnąć…

    1. Bo niestety większość ziół takich bazylia, oreagano czy melisa jest jednoroczna. Mi zawsze zimuje mięta i tymianek w domu. Z rozmarynem też różnie bywa. Dlatego nie należy się przejmować i najlepiej co roku kupić nowe sadzonki bo i tak się dużo bardziej opłaca 🙂

  5. Moje ulubione ziola to mieta, bazylia i natka pietruszki, dodaje do wszystkiego i zawsze swieza, wyhodowana samodzielnie. Fakt, ze te kupione w supermarkecie umieraja szybko…

  6. Moja kuchenna uprawa mięty rozwija się w najlepsze. Za chwilę będę mógł otworzyć hurtownię z miętą. Za to do bazylii nie mam coś ręki. Kilka podejść i bez powodzenia. Walczę o życie ostatniej z sadzonek. Trochę brakuje mi już pomysłu.

    1. Bazylia nie lubi zalegającej w doniczce wody. Dobrze się czuje w nasłonecznionym miejscu. Nawóz organiczny podany raz lub dwa razy w tygodniu sprawi, że jej liście będą grube, soczyste i ciemnozielone. Jeżeli zaopatrujesz się w sadzonki bazylii w supermarketach, to niestety, ale te rośliny nadają się tylko i wyłącznie do ścięcia i wykorzystania, a nie do dalszej hodowli. Mamy dopiero lipiec, więc może warto wybrać się jeszcze do centrum ogrodniczego lub na targ i zakupić sadzonki z prawdziwego zdarzenia? Pozdrawiam 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *