Co powinieneś wiedzieć o depresji?

Dziś zajmę się bardzo trudnym tematem jakim jest depresja. Bardzo długo zabierałam się do podjęcia tego tematu mimo, że zajmuję się tym problemem na co dzień.

 

Przecież wśród otaczającego nas wszechobecnie szczęścia nie wolno nam mieć depresji, czy być smutnym. Spójrzmy tylko na Instagram. Wszyscy są piękni, zadowoleni, zdrowi. Rzadko kiedy ktoś pokazuje nam tę niekoniecznie radosną część życia. Nie wypada być smutnym, samotnym, czy nieszczęśliwym. Żyjemy obecnie w dość dziwnych czasach, kiedy chcemy pokazywać tylko to, co dobre i piękne. Ale niestety jest to tylko jedna strona medalu. Druga przeważnie nie jest taka piękna i ślicznie zapakowana. Kamil zawsze mi powtarza: Tak, powinnaś uwiecznić również proces przygotowań zdjęć na Instagram lub blog. Oczywiście, że moje mieszkanie, biuro, czy nawet jedzenie nie wygląda zawsze tak, jak na zdjęciach, a szkoda. 😊

Niestety ludzie nie chcą oglądać jak wygląda prawda. Nikt by takich zdjęć nie polubił, bo sam to ma na co dzień. To trochę tak, jak z autami sprowadzonymi z Niemiec. Każdy łącznie z kupującym doskonale wie, że Audi z 2010 roku, które chce kupić nie ma przejechane 160 tys. km, jak wskazuje licznik, tylko dwukrotnie więcej. Mimo to, tak jakoś lżej na duchu się robi, kiedy oddalimy od siebie trzeźwe spojrzenie na sytuację. Lubimy patrzeć na ładne zdjęcia i klikać lubię, lubię. Depresja? Przecież to taki chmurny, niesprzedający się temat. Kto w ogóle cierpi na depresję?

 

 

Czy zastanawialiście się jak wygląda człowiek cierpiący na depresję? Wydaje mi się, że panuje przekonanie, wyobrażenie, że nas ani naszej rodziny to nie dotyczy. Jedni myślą: Depresja? Ach rozumiem, kiepski humorek, dobra wymówka na trochę wolnego z pracy, bardzo modny temat. Z drugiej strony niektórzy myślą: Hmm… Wiecznie nad takim kimś krążą czarne gradowe chmury i wygląda jak cień siebie samego. Tak naprawdę ciężko jest zdefiniować jednoznacznie jak zachowują się chorzy na depresję. Dla każdego może to znaczyć zupełnie coś innego i wyglądać inaczej. Jedni są po prostu mniej aktywni i nie uśmiechają się tak jak kiedyś. Inni ciągle pracują, bo jak tylko wracają do domu i zostają sami, ich świat rozpada się na miliony kawałeczków ostrego szkła i tnących skórę do krwi. Często też dotknięci depresją nie mogą rano wstać z łóżka mimo, że również nie mogą nocą spać. Czują się jakby w ich klatce piersiowej robiła się wielka czarna dziura, która doszczętnie ich przytłacza.

Obie strony takiego myślenia są błędne. Depresji nie da się mierzyć jedną i tą samą miarą. Istnieją 3 stopnie depresji: lekka, średniociężka i ciężka. Na początku psychiatra lub psycholog musi dokładnie określić, z którym stopniem ciężkości choroby mamy do czynienia. Zależy to od stopnia nasilenia i ilości występujących objawów. Co to dokładnie znaczy?

Już tłumaczę. Żeby można było stwierdzić depresję należy stwierdzić u pacjenta następujące objawy:

  1. Obniżony nastrój. Dobrze, ale chyba każdy może powiedzieć, że czasem ma obniżony nastrój i niekoniecznie musi to świadczyć o depresji. Owszem, ale jeśli mamy do czynienia z poczuciem „niewydolności”, brakiem nadziei, że coś się poprawi w naszym życiu, ciągłym zwątpieniem i smutkiem można mówić już o nastroju depresyjnym.

 

  1. Utrata zdolności do odczuwania radości i brak zainteresowania, czyli tzw. anhedonia. Bardzo wielu pacjentów, tak właściwie to w okolicach 99% bardzo często wymienia właśnie ten objaw. Kiedyś bardzo chętnie pracowałam w ogródku, chodziłam na spotkania do kościoła, jeździłam na rowerze, czytałam, szydełkowałam, robiłam na drutach, bawiłam się z wnukami, ale teraz kompletnie nie mam na to ochoty. Nic nie sprawia mi przyjemności i nic mnie nie cieszy.

 

  1. Obniżenie napędu i energii. Objaw bardzo ważny. Tu trzeba dobrze wypytać pacjenta, jaki jest stopień nasilenia tego symptomu. Bardzo często pacjenci skarżą się, że nie są w stanie wstać z łóżka rano, bo nie widzą w tym żadnego sensu. Część pacjentów mówi o tzw. „uczuciu pustki” lub wręcz „dziury w piersi”, która ich przygniata i nic na to nie mogą poradzić. Część ludzi zaniedbuje więc podstawowe czynności, takie jak higiena osobista, nie mówiąc już o pracy, czy życiu towarzyskim.

 

  1. Zaburzenia koncentracji i pamięci. Chyba wszystkim zdarza się czasem zapominać kluczy, telefonu, zadzwonić do koleżanki z życzeniami. Jest to całkowicie normalne. Ale jeżeli zdarza nam się to coraz częściej, nie możemy się skoncentrować na danej czynności lub trwa ona znacznie dłużej niż normalnie, może warto zastanowić się dlaczego? U starszych pacjentów w wyniku depresji pojawia się tzw. pseudodemencja. Znaczy to, że po wyleczeniu epizodu depresji, kłopoty z pamięcią i koncentracją znikają całkowicie.

 

  1. Formalne zaburzenia myślenia. Brzmi strasznie skomplikowanie? Pojawiają się one po prostu jako spowolnienie toku myślenia lub zawężony sposób myślenia do kilku konkretnych tematów, jak i niemożność oderwania się od konkretnego tematu. Tutaj zaliczamy także występowanie uporczywych, przykrych myśli, od których pacjent nie może się oderwać i które upośledzają jego normalne funkcjonowanie.

 

  1. Zaburzenia snu (zasypiania i częste wybudzanie), szczególnie charakterystyczne jest wczesne wybudzanie i tzw. poranne dołki czyli spadki nastroju nad ranem, występowanie lęków i niepokoju

 

  1. Ciągłe zmęczenie, senność. Objawy te wynikają częściowo z zaburzeń snu, a częściowo jako objaw braku napędu i spadku energii. Często też wielu pacjentów nie widzi sensu w podejmowaniu jakichkolwiek czynności i przedsięwzięć. Tutaj często przoduje uczucie braku sensu, pustki i braku odczuwania jakichkolwiek uczuć.

 

  1. Uczucie wewnętrznego niepokoju. Częsty objaw, który również wpływa na zaburzenie snu. Z tego powodu może pojawić się też niepokój ruchowy jako drżenie rąk, czy zespół niespokojnych nóg.

 

  1. Lęki. Objaw bardzo częsty idący w parze z depresją, bardzo często pacjenci opisują to, jako lęk, że wydarzy się coś złego, ale także lęk przed brakiem akceptacji, czy lęk, że już nigdy nie wyzdrowieją i nikt nie będzie im w stanie pomóc.

 

  1. Pesymistyczne myśli, pesymistyczne wizje przyszłości. Objaw ten pojawia się często w formie myśli: Nic mnie już dobrego nie czeka, po co mam coś robić jak i tak to bez sensu. Jestem sama i nic nie warta. Bardzo często pojawia się poczucie winy, uczucie braku wartości i bezsensu.

 

  1. Myśli samobójcze. Zanim zaczęłam pracować jako psychiatra, a nawet przed zajęciami z psychiatrii, myślałam, że nie wolno o to pytać pacjentów, że jak powie się o tym głośno, to pacjent urzeczywistni swoje zamiary. Jest to kompletna bzdura, ale niestety dość powszechna. ZAWSZE należy podczas wywiadu zapytać pacjenta o to, czy ma myśli samobójcze. Jeśli tak, to czy są to konkretne myśli. Badania wykazują, że myśli samobójcze ma około 80% chorych na depresję. Najczęściej są to bierne myśli samobójcze, czyli np.: Nie chcę już więcej, nie mogę już dłużej, chciałabym, żeby coś się przydarzyło, żebym nie musiała już się męczyć lub: nie byłoby najgorzej, jakbym w końcu umarła. Niektórzy pacjenci mają jednak konkretne plany, jak to zrobią lub nawet zamiary. Bardzo ważne jest, aby ocenić czy pacjent jest się w stanie zdystansować od tych myśli, czy istnieje realne zagrożenie, że może sobie zrobić krzywdę. Jeśli takie ryzyko istnieje, kierujemy pacjenta na oddział zamknięty, ale i tak najczęściej są tam dobrowolnie. Rzadko zdarza się sytuacja, kiedy należy kogoś hospitalizować wbrew jego woli.

 

 

  1. Zaburzenia apetytu. Najbardziej charakterystycznym etapem tutaj jest obniżenie apetytu i utrata wagi ciała. Jednak gdy mamy do czynienia z depresją atypową, apetyt może być również zwiększony, przez co zwiększa się też masa ciała.

 

  1. Symptomy psychotyczne. Objawy te mogą polegać na przekonaniach dotyczących własnej winy, grzeszności, zasługiwania na karę, potępienia. Osoba cierpiąca na depresję psychotyczną może również być przekonana o nieuchronnej klęsce, kataklizmie lub własnym ubóstwie: materialnym lub duchowym. Często zdarza się, że pacjenci przekonani są, że kasa chorych nie opłaci ich leczenia, że mają ogromne długi lub, że nie mają pieniędzy na dalsze życie. Omamy mogą mieć postać głosów ,,przepowiadających nadciągający koniec świata”, oszczerstw lub oskarżeń pod adresem chorego. Rzadko występują omamy węchowe, np. odczuwany zapach zgnilizny, śmierci, rozkładu. W tym typie depresji może również dojść do znacznego spowolnienia ruchowego, aż do zupełnego bezruchu, nazywanego osłupieniem depresyjnym. Niektórzy dotknięci tą chorobą, przekonani są, że już nie żyją i nic nie jest w stanie ich przekonać, że jest inaczej.

 

Żeby stwierdzić ciężką depresją, którą leczymy w szpitalu, muszą być obecne trzy pierwsze wymienione objawy i cztery z pozostałych.

 

 

Jednak problem jest w tym, że nie wszyscy ludzie chętnie mówią o tym co czują i o tym co dzieje się w ich głowach. Może koleżanka z pracy ostatnio jest jakaś dziwnie milcząca, albo mówi, że jest zmęczona, ale przecież wszystko w porządku. W dzisiejszych czasach depresja ciągle jest chorobą, której trzeba się wstydzić i spotyka się niestety z niewyobrażalnym niezrozumieniem. Dlatego ważne jest baczne obserwowanie, jeśli zauważymy coś niepokojącego w zachowaniu najbliższych lub przyjaciół, zapytajmy ich o co chodzi i pokażmy, że zawsze mogą na nas polegać. Dla cierpiących na ciężką depresję stworzenie czasem nawet najcieńszej niteczki nadziei potrafi uratować im życie. Bo mimo, że nie chcą żyć, coś ich jednak trzyma. A nuż może ktoś pomoże? Może nie wszystko stracone? Ostatnio mój szef dał mi jedną bardzo ważną radę: Czasami kiedy widzisz, że ktoś jest na skraju i nic nie pomaga, zostaw w cholerę wszystkie sposoby terapii i freudowskie interpretacje zachowania. Powiedz po prostu takiemu człowiekowi, że nie jest sam i że będzie lepiej, że wyciągniemy go z tego. Często może to zdziałać cuda.

 

Jak leczyć depresję? O tym w następny wpisie.

26 thoughts on “Co powinieneś wiedzieć o depresji?

  1. Miałam wątpliwą przyjemność odczuwać przez krótki czas takie spadki nastroju w postaci czarnej dziury w piersi. To po prostu boli, a lęk przed tym uczuciem pozostaje w człowieku na zawsze. Dobrze, żeby ktoś potrafił powiedzieć ci wtedy, że to depresja i będzie lepiej. Dlatego tak ważna jest twoja praca. Pozdrwiam

  2. Czesto stara sie to ukrywac. Moj kolega mial depresje i bardzo zle sie to skonczylo. Wspolczuje ludziom, ktorych dopada.

  3. Depresja to tak okrutnie ciężki temat… . Tak jak piszesz, najgorsze jest bagatelizowanie problemu i uznawanie, że ktoś „ma humory” i zamiast „użalać się nad sobą, ruszyłby tyłek”, a jeśli dotyka osobę bogatą lub/i sławną, to pewno temu komuś „w d**** się poprzewracała od kasy i mu się nudzi”. Depresja zabrała jednego członka mojej rodziny i nikomu tego nie życzę. To choroba podstępna, parszywa i zdeterminowana.

    1. Bardzo współczuję. Szkoda, że to podejście jest niezmienne od kilku lat. Powinniśmy więcej na ten temat mówić. Niestety te choroby nie są „modne”.

  4. Ja doświadczyłam, nie sama, choroby afektywnej dwubiegunowej. To trudne nie tylko dla chorego. Trzeba chorobę spróbować zrozumieć, a przez to i samego chorego, który często nie ma siły wołać o pomoc.

  5. Depresja to straszna choroba, która często przez społeczeństwo traktowana jest jako widzimisię. Podobnie jest z anoreksją.. Bardzo dobry temat!

  6. Niestety kult pielęgnowania urody, operacji plastycznych, idealnego ciała i idealnego życia pogłębia w człowieku zły nastrój i niechęć do samego siebie. Bardzo ciekawy artykuł, poruszający ważny temat depresji, niestety od jakiegoś czasu coraz częściej spotykanej.

  7. Ważnym jest jednak również by podkreślić prawo do każdego z tych odczuc(objawów) kazdego z nas. Nie zawsze bezsenność to depresja… Można mieć kryzys w pracy, weekendową chandrę itp. W depresji ważne jest że trwa wiele dni (co najmniej 14), przez większość dnia/cały czas… że zaburza codzienne funkcjonowanie, wypełnianie zadań….

    1. Oczywiście, że tak. Tak jak napisałam do sywierdzenia deprsji ważne jest występowanie jednocześnie kilka objawów przez 14 dni…

  8. Niedawno chciałam popełnić samobójstwo ( a może tylko nie chciałam żyć?) Zeżarlam trochę afobamu, popilam piwem i nagle przestraszyłam się, że zrobię to na pewno.Zadzwonilam do syna, a on przestraszony wysłał do mnie ” pomoc,” ale nie wiedział, że do samobójców karetka przyjeżdża pod eskortą policji.Zamkneli mnie w celi na kilkanaście godzin traktowali jak przestępcę.Koc, który dostałam śmierdział tak potwornie, że do dziś czuję ten smród i prawie codziennie zmieniam pościel, bo budzę się co chwilę czuję ten smród.Zero wyjścia do ubikacji, wodę dostałam rano, bo ten kapral w nocy traktował mnie jak najgorsze ścierwo twierdza – delikatnie mówiąc, że gardzi samobójcami a depresję to sobie wymyśliłam.Tak ma wyglądać pomoc?????? Wolałabym, żeby mnie zabił…Nie warto wołać o pomoc, to wiem na pewno!!!!

    1. Pryzkro mi, że tak to wygląda. Tutaj też gdy ktoś chce popoełnić samobójstwo, wołana jest policja ale z powodów czysto prawnych i nie ma opcji, żeby ktoś spędził noc w jakielkowiek celi. Albo trafia na oddział intensywnej terapii jeżeli zażył leki i kilka dni później trafia do szpitala psychiatrycznego albo spędza noc od razu u nas. W najgorszym przypadku, jak nie ma kompletnie miejsc u nas i w najbliższych szpitalach, spędza noc na korytarzu oddziału zamkniętego pod opieką pielęgniarek i lekarza dyżurnego. Od razu otrzymuje odpowiednie leczenie i wsparcie, a w następnym dniu dostaje pokój i dalszy plan leczenia. To nie do pomyślenia co piszesz i przykro mi, że cię coś takiego spotkało.

      1. Tak samo młode matki u których często występuje depresja , też nie będą się wychylać…Bo a nusz naśla odpowiednie służby albo dziecko zabiorą…w najgorszej sytuacji są „samotnie ” wychowujace…A czemu dałam w cudzysłów..już tłumaczę bo są bez wsparcia i pomocy rodziny . Mąż często a wręcz całe dnie w pracy, jak wróci musi odespać, rodzina czasem parę metrów dalej mieszka ale zawsze jest jakaś wymówka.

  9. Mówili, że zatrzymali mnie dlatego bo mialam0,5promila, a w protokole napisali, że nie chciałam poddać się badaniu na alkohol, absurd. Mogli mnie nawet brać na krew, nie miałam nic przeciwko, napisali tylko, że czuli woń alkoholu. Ponieważ jestem ciężko chora i rano mocno leciała mi krew z nosa, nie mówiąc obiegunce(musiałam załatwiać się w celi na podłogę) to rano zawieźli mnie do ambulatorium. A jeśli chodzi o psychiatrę u której się leczę, to też mi sugeruje, że powinnam się wziąć w garść. To ja mam to wszystko gdzieś. Jedynie mój lekarz rodzinny mnie wspiera, bo psychiatrzy są jak esesmani! Wiem mocne sława, ale też wiem co mówię.

    1. Z całym szacunkiem ale nie czuję się jak „esesman” i nie powiedziałabym tak o żadnym z moich kolegów po fachu. Chyba myli pani traktowanie policjantów i lekarzy. Trudno mi się odnieść do tego co pani pisze, wiem tylko jak postępowanie wygląda tutaj. Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *