Dlaczego warto zostać balkonowym działkowiczem?

Jeśli lubisz gotować i zawsze latem mieć pod ręką świeże zioła, sałatę, szczypiorek, czy pomidorki, to ogród na balkonie lub na parapecie jest dokładnie dla ciebie! Potrzeba naprawdę niewiele, bo trochę wolnego miejsca na uprawy oraz szczypty wytrwałości, żeby stać się działkowiczem na miarę własnych potrzeb.

 

Co ci będzie potrzebne do urządzenia ogrodu lub zielnika? Na pewno dobre doniczki. Pamiętaj o tym, aby miały na dnie dziurki służące do swobodnego odprowadzenia nadmiaru wody. Na rynku dostępne są również doniczki z podwójnym dnem. W tym przypadku wodę wlewa się raz na jakiś czas przez specjalny otwór. Doniczka jest tak skonstruowana, że woda przesiąka do ziemi, a w późniejszym etapie rozwoju naszych upraw, korzenie przerastają przez górne dno doniczki, więc roślinki częściowo same ją sobie pobierają. Super sprawa, dla osób wyjeżdżających na weekend. Nawet w trakcie upałów nic złego nie powinno się stać. Drugą niemniej ważną rzeczą jest ziemia. Obecnie na rynku jest bardzo dużo wszelakich typów podłóż. Często są one dedykowane dla danego typu roślin. Pamiętajmy jednak, aby nie kupować ziemi najtańszej, ponieważ często bywa ona dość mocno zachwaszczona oraz takiej, która przeznaczona jest do upraw kwiatowych, bo zawierać może sztuczne nawozy o przedłużonym uwalnianiu, a przecież chcemy, żeby nasze uprawy były BIO. Starajmy się wybrać ziemię przepuszczalną. Co prawda częściej będziemy musieli nawadniać nasze rośliny, ale w ten sposób unikniemy problemów z zalegającą wodą. Jeżeli zdecydujemy się na normalne doniczki, to pomocne może okazać się wysypanie na jej dnie keramzytu lub kamieni wulkanicznych, stanowiących idealny drenaż. Chcemy w końcu zrobić to profesjonalnie, prawda?

 

 

Następnie potrzebne nam będą sadzonki roślinek. Zioła można kupić wiosną w każdym markecie budowlanym lub na targu. Odradzam kupowanie roślin w hipermarketach spożywczych, szczególnie ziół, ponieważ rośliny te bardzo ciężko się przyjmują i w efekcie po kilku dniach, zamiast cieszyć oko, smętnie wiszą. Ja swoje zakupiłam w sklepie ogrodniczym, łącznie z sałatą i pomidorami. Jeśli chodzi właśnie o pomidory lub inne rośliny owocujące, to warto przemyśleć również zakup roślin miododajnych, czyli przyciągających pszczoły i trzmiele (potrzebne do zapylania). Doskonale do tego celu nadaje się np. lawenda. Ja na początku, gdy pomidory już miały kwiaty, a lawenda jeszcze nie kwitła, sama zapylałam kwiatki malutkim pędzelkiem, a mamie kazałam wysłać samozapylacz w płynie z Polski, bo tutaj takiego nie mają. 😊 Próbowałam odnaleźć coś takiego tu na miejscu w sklepie ogrodniczym, ale Pani popatrzyła się tylko na mnie ze zdziwieniem i zapytała: To jest coś takiego w ogóle? 😊

Lawendę uwielbiają wszystkie zapylacze latające i dotrą do niej nawet jak się mieszka w mieście na 3 piętrze. A gdy już je widzisz, nie posiadasz się z radości. W końcu! Nie wiedziałam, że kiedyś tak się będę cieszyć na widok trzmieli. 😊

 

 

Następnie nie wolno zapomnieć o regularnym podlewaniu naszych roślin. Niewątpliwą zaletą w tym wypadku jest posiadanie męża, który będzie się tym regularnie zajmował podczas, gdy Ty piszesz o zaletach posiadania ogródka na balkonie z kawką w ręce 😉 Kamil pozdrawiam! Jednak samo podlewanie nie wystarczy, aby zapewnić dobry wzrost naszym uprawom. W zależności od zapotrzebowania, co jakiś czas należy stosować nawóz, najlepiej organiczny. Ja polecam szczególnie nawóz kurzy lub bydlęcy w granulkach. Śmierdzi równie cudnie jak ten świeży, ale po zastosowaniu go jeszcze przed posadzeniem, poprzez zmieszanie z ziemią, zapach zostaje całkowicie zneutralizowany. Z nawozem kurzym należy uważać, ponieważ jego zbyt duża ilość może „spalić” nam rośliny. Można również stosować nawozy w płynie. Dawkowanie znajdziemy na opakowaniu. Na efekty jego działania nie trzeba długo czekać! Bazylia zieleńsza od emslandzkiego lasu w lecie, pomidory wielkości dorodnych jabłuszek,  mięta rośnie i pachnie jak szalona!

 

 

Jaka jest kolejna zaleta ogródka/warzywniaka na balkonie? Zdobywasz kolejny temat do rozmów, np. z babcią, mamą, sąsiadką i koleżankami w pracy (te koło 50), jeśli są równie szurnięte. Mała próbka: Jak twoje pomidory? No piękne, wielkości piłeczek do tenisa stołowego. Eeee tam moje dopiero wielkości małych śliwek, no tak, ale u was to cieplej, zimniej, bardziej mokro, bardziej sucho, słonecznie, bardziej w cieniu – niepotrzebne skreślić. Można licytować się w kółko. Zabawa gwarantowana.

 

 

Wśród osób niewtajemniczonych w tematy „działkowe” możesz również stać się lokalnym bohaterem, gdy  zapytasz np. sąsiadkę, czy nie chciałaby sałaty, bo ty masz taką piękną i tak ci urosła, że sama nie dajesz rady jej spożyć. Ach ten błysk zazdrości i podziwu w oku sąsiadki.

Kiedy nasze plony gotowe są do zbioru, należy je odpowiednio przetworzyć, np. suszyć lub mrozić zioła (my kupiliśmy specjalną suszarkę – polecam, jesienią przyda się zapalonym grzybiarzom do suszenia wszelakich muchomorów), sałatę doprawiać śmietanką i z przyjemnością pałaszować, z bazylii robić tłuściutkie pesto, a pomidorki oczywiście zjadać na świeżo. Pamiętajcie tylko, żeby wszystko skrzętnie fotografować i regularnie dzielić się tym na Instagramie. 😊 Przecież tyle trudu nie może iść na marne.

 

 

Gdy już jesteście zmęczeni tą całą pracą, można spokojnie usiąść na tym pięknym balkoniku i delektować się winkiem. Wtedy orientujesz się, że tuż obok cholerne jaskółki zaczynają lepić gniazdko. No tak, mają 100 innych miejsc, ale wybrały akurat to. I wtedy myślisz i rozważasz… Hmm, przecież kochasz naturę, tak więc i wszelkie ptactwo… Każdy musi gdzieś mieszkać… Ale czemu do cholery nad moim balkonem? Przecież zaraz będę miała ten naturalny nawóz wszędzie! Ale twoje zastanawianie nie trwa długo bo twój mąż już poszedł na wojnę z jaskółkami i już wydając dziwne dźwięki i miotając się jakby go coś ugryzło odgania jaskółki. No tak myślisz, nie szkodzi, że mieszkamy w centrum miasteczka i wszyscy nas obserwują dookoła, mąż poszedł na wojnę… W końcu żołnierz rezerwy.

Po stoczonej walce siadasz w końcu z tym winem na balkonie. No tak jeszcze focia na Instagram… Niech wszyscy się dowiedzą, jak piękne potrafi być życie nieetatowego działkowicza. Tyle trudu, wysiłku i tyrania (pozdrawiam Mamo), nie może wszak przejść bez echa. Następnie wpada ci do głowy myśl „a pierdzielę, siedzę i nic nie robię”.

 

 

Jakie są wasze doświadczenia z działkowaniem? Podzielcie się i napiszcie, czy tylko u mnie takie wariactwa?

32 thoughts on “Dlaczego warto zostać balkonowym działkowiczem?

  1. Od kiedy mieszkam w domku coraz to więcej rzeczy mam swoich. Przede wszystkim zioła, ale sadzę w ziemi. Najlepiej rośnie mięta i szałwia. Ale hoduje też pomidory w doniczkach i bardzo z nich jestem dumna 🙂 W bloku miałam tylko kwiaty.

  2. Podziwiam zapał i determinację w balkonowych uprawach i to w czasach kiedy na wsi nic nikomu się nie opłaca poza notorycznym oglądaniem seriali. Życzę pomidorów wielkości arbuzów i ziół wielkich jak krzewy. A w przyszłym roku może także ogórki?

  3. Cudne pelargonie. Czyli nie tylko coś dla ciała, ale piękny widok również dla ducha. Pozdrawiam balkonowych ogrodników.

  4. Ja to do hodowania roślin się nie nadaję. Jak na blogerkę kulinarną przystało zioła mam posadzone, ale jakoś nie mam ręki do ziemi;-( Zazdroszczę zbiorów:-)

  5. Jaskółki? Jak iść na wojnę, to tylko z gołębiami. Tylko teraz uchwala się kolejne „ekologiczne ustawy”, więc za obronę swojego terytorium można oberwać nie tylko od ptactwa, ale i państwa.

  6. Bardzo fajne rady. Wlasnie robie kolejne podejscie do ogrodu na balkonie… Poki co raczuje, tzn moje roslinki raczkuja… Ale jaka radosc – patrzec, jak rosnie to, co zasialismy. Przeslicznie wyglada Twoj ogrodek. Mojemu jeszcze daleko, ale mam nadzieje podzielic Twoje doswiadcznie – temat do rozmowy z sasiadami, relaks i odrobina ziol do kuchni. Pozdrawiam serdecznie Beata

    1. Tak, to naprawdę frajda. Nasze pomidorki stoją zaraz koło okna korytarza, więc sąsiedzi zawsze podziwiają postępy naszych owocków 😉 Dziękuję za kompementy! 🙂

  7. Uprawiam balkonowy ogrod od lat a, ze mam dwa balkony , duze kwadratowe to jest gdzie szalec 🙂 uprawilam juz ogorki aleee nachodzi mnie aby sprobowac czarna porzeczke poniewaz uwielbiam , jednak mam obawy czy przetrzyma ?
    Aaaa tak to zawsze ziola , pomidorki , papryka , seler , salatki, miete itp … oraz kwiaty.
    Zawsze , ale to zawsze lekko psiocze kiedy musze dwa razy dziennie podelwac 🙂 aleee to trwa tylko chwilke .. kiedy widzie jak wszystko pieknie rosnie i sie zieleni odwzajemniajac sie za moja prace tooo jestem happy.
    Moj balkon jest jak ogrod .. znajome przychodza aby sie relaksowac 😉

    1. Polecam system nawodnienia, nawet na balkonie. Działa super i nie trzeba latać z konewkami 🙂 Czarne porzeczki na balkonie? Hardcore i poziom zaawansowany 😉

  8. Właśnie w tym roku zaczęłam swoją „ogródkową” przygodę na balkonie. Pierwszy wysiew zrobiłam w maju 🙂 Rośnie mi mięta, cebulka (na szczypiorek), rzodkiewka, pomidorki koktajlowe, mini-marchewki i… Poziomki 🙂 Ale chcę iść krok dalej, marzy mi się działka – w pobliżu mam urokliwe ogródki działkowe, z dala od ruchliwych ulic i miejskiego zgiełku. Lubię patrzeć, jak wzrastają rośliny, lubię się czymś opiekować. Pozdrawiam!

  9. Właśnie jestem na etapie szukania mieszkania i na pewno będzie balkon i będzie zielono !;) Już nie mogę się doczekać.

  10. Marzy mi się kiedyś taki balkon i hodowanie własnych roślinek, całkowicie popieram ten pomysł i na pewno jeśli moje małe marzenie się spełni (choć wolałabym oczywiście ogródek przydomowy) to będę próbować 😉

  11. Od kilku lat na balkonie hoduję zioła, w tym, obowiązkowo lubczyk, pomidory, a nawet ogórki 😊 Nawóz granulowany mieszam z ziemią na tydzień, dwa przed wysadzeniem roślin. Potem rosliny regularnie podlewam nawozem rozcieńczonym z wodą. Plony – oczy i podniebienie cieszą. 😊

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *