Psychiatria – Fakty i mity

Nie jestem w stanie policzyć ileż to razy słyszałam: Psychiatria, no tak leczenie czubków, Depresja. Jest teraz w modzie nie?, Ludzie specjalnie wymyślają takie bzdury, żeby zwrócić na siebie uwagę To tylko kilka z wielu stwierdzeń bagatelizujących ten dział medycyny. Jestem pewna, że ludzie, którzy tak myślą nie mają tak naprawdę zielonego pojęcia o chorobach psychicznych, a ich samych lub ich najbliższych nigdy ten problem nie dotknął. Jednocześnie na problemy ze zdrowiem psychicznym cierpi coraz więcej osób, np. liczba zdiagnozowanych przypadków depresji w USA rośnie z każdym rokiem o 20%*. Większość ludzi, jak już wspomniałam wcześniej, w ogóle nie wie czym zajmuje się psychiatra, a swoją wiedzę na ten temat opiera jedynie na krążących stereotypach.

Czy zajmujemy się leczeniem konkretnej choroby, polegającym na przepisaniu leków, a potem można powiedzieć, że mamy pacjenta z głowy?

Pracując już ponad pół roku w tej dziedzinie, tak naprawdę bardzo dużą część czasu poświęcam na diagnostykę i leczenie innych chorób, w tym internistycznych. Zdarzało mi się już zdiagnozować niewydolność nerek, kamicę żółciową, leczyć hiponatremię czy niewydolność oddechową w ramach COPD.

Psychiatria jest o tyle specyficzną specjalizacją, że najczęściej chorobę psychiatryczną stwierdzamy dopiero po wykluczeniu wszelkich innych przyczyn organicznych, np. depresja może mieć przyczyny fizjologiczne, takie jak zaburzenia hormonalne (niedoczynność tarczycy, niedoczynność kory nadnerczy, niedoczynność przysadki), schorzenia układu nerwowego (stwardnienie rozsiane, nowotwory, zaawansowane stadium kiły), ale też choroba wieńcowa, czy choroby autoimmunologiczne.

Z kolei diagnozując schizofrenię, musimy być pewni, że objawy psychotyczne nie mają również podłoża fizjologicznego, związanego z używaniem substancji psychoaktywnych, infekcyjnego i tym podobnych. Dlatego przyjmując pacjenta po raz pierwszy, który nie miał jeszcze postawionej pewnej diagnozy, zawsze robimy to u nas. Zaczynamy od zwykłych badań krwi, w tym hormonów, ale też witamin B12, kwasu foliowego i witaminy D3, które wbrew pozorom grają na psychiatrii bardzo dużą rolę. Obowiązkowo robimy również diagnostykę kiły i innych infekcyjnych chorób degeneracyjnych. Następnie wykonujemy EEG, czyli elektroencefalografię, następnie diagnostykę obrazową. Najczęściej rezonans magnetyczny z kontrastem lub bez. Czasami kiedy obraz kliniczny nie pasuje do podejrzewanej diagnozy, można zrobić badanie płynu mózgowo-rdzeniowego.

Bardzo często zdarza się, że niektórzy pacjenci cierpią na tzw. somatyzację objawów, czyli wyrażania dyskomfortu psychicznego w formie objawów fizycznych. Czy myślicie, że tylko dzieci mają częste bóle brzuszka lub główki ze strachu np. przed szkołą? Nie robią tego „specjalnie”. Dzieje się to najczęściej podświadomie. U dorosłych jest podobnie, jednak zdarza się to trochę rzadziej. Jest to jeden z naszych mechanizmów obronnych i może być przejawem depresji, lęków, ostrego stresu pourazowego. Jednak, czy panią z bólami brzucha i mdłościami możemy od razu „oskarżyć” o somatyzację? Oczywiście, że nie. Najpierw najrozsądniej jest zrobić USG lub/i gastroskopię, żeby być pewnym, że lecząc duszę nie opóźniamy prawidłowego leczenia, podczas gdy przyczyna leży zupełnie gdzieś indziej.

Kiedy zostaną wykluczone przyczyny fizjologiczne można postawić właściwą diagnozę. Jest to szczególnie ważne u młodych pacjentów, ponieważ pozawala to na szybką reakcję i zaoszczędzenie czasu, kiedy tylko zaczynają się objawy. Często również jesteśmy tymi, którzy diagnozują u starszych pacjentów demencję na podłożu choroby Alzheimera, czy przyczyn naczyniowych. Niestety nam również przypada rola poinformowania rodziny o takiej, a nie innej diagnozie. Już miałam tę wątpliwą przyjemność zdiagnozować chorobę Alzheimera i przekazać okropne wieści rodzinie. Nie jest to miłe, tym bardziej, że nie dysponujemy w tym przypadku żadnymi lekami, które mogą zatrzymać lub cofnąć rozwój tej choroby. Posiadamy tylko leki, które mogą ją jedynie spowolnić. Bardzo dużo zależy też od samego pacjenta, jaki tryb życia będzie prowadził, jak się odżywiał itd. Uprawiane sportu, zdrowe odżywianie, regularny trening mózgu, kontynuowanie terapii zajęciowych mają ogromny wpływ na spowolnienie rozwoju demencji.

Do naszych zadań w takich przypadkach należy także poradnictwo, np. w przypadku, gdy pacjent ma prawo jazdy, a nie powinien już prowadzić, ponieważ za kierownicą stanowi zagrożenie dla samego siebie i innych. Stwierdzenie choroby na podstawie prawidłowej diagnostyki umożliwia uzyskanie przez rodzinę odpowiedniego wsparcia socjalnego, tzn. dodatkowej opieki pielęgniarskiej w domu, kontynuacji terapii zajęciowej, nawet po zakończeniu leczenia w szpitalu.

Zdarza się też, że rodziny pacjentów nie radzą sobie z chorobą najbliższych i często im również proponujemy wsparcie psychiatryczne. To niewiarygodne, że nawet godzina rozmowy z pacjentem, czy przerażoną rodziną, wyjaśnienie wszystkiego od początku do końca oraz przedstawienie możliwości na przyszłość, bardzo pomaga. Mówi się przecież, że strach ma wielkie oczy, prawda? Tutaj też jest podobnie. Bardzo ważne jest zapewnienie wsparcia, wiedza, że nie zostanie się z problemem samemu.

W odróżnieniu do innych specjalizacji, psychiatrzy mają często kontakt z pacjentami przez długie lata. Niektóre choroby mają po prostu to do siebie, że często powracają. W przypadku schizofrenii leki należy brać nierzadko latami, a nawet przez całe życie. Dodatkowo nie wolno ich samemu odstawić, dlatego też bardzo ważne jest, aby mieć stałego lekarza psychiatrę, do którego ma się zaufanie. Depresja z kolei jest podstępną chorobą, która często nawraca, a nieleczona lub nieprawidłowo leczona, może przejść w fazę przewlekłą i oporną na leczenie.

 

 

Sama nieraz obserwuję, jak znajomi lekarze, prowadzą terapię pacjentów nawet 20 lat. Czy jest to dobre rozwiązanie? Z jednej strony pacjent ma bardzo duże zaufanie do lekarza, może z nim porozmawiać praktycznie o wszystkim, swoich lękach, obawach i dolegliwościach. Z drugiej strony trzeba mieć bardzo silną psychikę, żeby nie angażować się osobiście. Jeśli to zrobimy, przestaniemy być obiektywni, co jest szkodą dla pacjenta. Poza tym, w życie ilu pacjentów można zaangażować się osobiście? Moim zdaniem każdy lekarz, ale psychiatra w szczególności, nie może pozwolić sobie nawet w najmniejszym stopniu na zaangażowanie emocjonalne, ponieważ wpływa to na obiektywną ocenę sytuacji. Trzeba postawić sobie wyraźne granice między pracą, a życiem osobistym. W przeciwnym razie stres związany z nią zdominuje całe nasze życie.

To tyle, jeśli chodzi o teorię. Ale rzeczywistość, jak pokazuje praktyka, potrafi zaskoczyć i to w najmniej spodziewanym momencie. Nie można przecież wszystkiego przewidzieć, dlatego podczas pracy bywają sytuacje typu nagłych wypadków z udziałem pacjentów (upadki, urazy), czy nagłe gorączki, podwyższone wartości CRP, itp. Wszystkie takie zdarzenia wymagają od nas odpowiedniej reakcji, np. zlecenia tomografii głowy, dodatkowych badań krwi, konsultacji z lekarzami innych specjalizacji… Niestety na to wszystko potrzeba czasu, zazwyczaj kilka godzin. Jeżeli wyniki nie dotrą do mnie do godziny 16.30, to pałeczkę przejmuje lekarz dyżurny. W takich sytuacjach nie zawsze jestem w stanie sama wszystkiego dopilnować i często wracałam do domu z głową pełną myśli… Czy na pewno zrobiłam wszystko co mogłam? Czy czegoś nie przeoczyłam? Czy wszystko przekazałam lekarzowi dyżurnemu? Pół biedy kiedy następnego dnia idę do pracy. Gorzej jak coś takiego wydarzy się w piątek po południu. Niestety najczęściej odpowiedzi na powyższe pytania uzyskuję dopiero w poniedziałek. I niby weekend, niby czas wolny, odpoczynek, relaks, ale z tyłu głowy ciągle gdzieś kołaczą się wątpliwości.

Może mam po prostu jeszcze za mało doświadczenia i to wszystko kwestia przyzwyczajenia? Mam tylko nadzieję, że nigdy nie dopadnie mnie słynny syndrom Burn-Out, który tak naprawdę nie istnieje.

* źródło

28 thoughts on “Psychiatria – Fakty i mity

  1. No niestety bardzo często lubimy powielać stereotypy i wypowiadać się ba tematy, co do których nie posiadamy wiedzy. Ale trzeba edukować, uświadamiać i fajnie ze to robisz 🙂

  2. Świetny blog! Pierwszy raz mam okazję czytać bloga prowadzonego przez lekarza:-). Lektura Twojego artykułu bardzo mnie zainteresowała i wciągnęła, bo z jednej strony jest związana z moją dziedziną, a z drugiej strony miło czytać na blogu lekarza, to, że proces diagnozy jest analizowany wielowymiarowo. Bardzo się cieszę, że czytając Twojego bloga, będę miała dostęp do rzetelnych nowinek oraz informacji o zdrowym odżywianiu:-). Pozdrawiam ciepło.

    1. Super, bardzo się cieszę, że blog się spodobał 🙂 u nas w szpitalu praca psychologów jest bardzo potrzebna, zarówno w stawianu diagnozy, jak i procesie terapeutycznym pacjentów. Zapraszam do lektury w przyszłości i wymiany doświadczeń ! 🙂

  3. Ciekawa jestem czy masz porównanie jak wygląda takie leczenie w Polsce. Mam wrażenie że naszego systemu nie stać na tak kompleksowe badania. Przecież musi to kosztować majątek a u nas wiadomo bieda. Pozdrawiam

    1. Tak, mam porównanie jak to wygląda w Polsce. Niestety nie jest tak różowo, warunki są przede wszystkim dużo gorsze niż tutaj, jest różnica w terapiach, tutaj jest do wyboru do koloru. Jednak uważam, że nasi lekarze w Polsce nadrabiają to wszystko kwalifikacjami, chęcią pomocy i przede wszsytkim niezłomnoscią i optymizmem. Liczę, że wszystko jeszcze się u nas zmieni. Pozdrawiam

  4. Naprawdę bardzo odpowiedzialny, mocno uwikłany w kwestie etyczne zawód. Zawsze trzeba pamiętać, że po drugiej stronie jest człowiek. Ale jeśli uda się pomóc i widzi się efekty, to musi być wielka satysfakcja!

    1. Tak…ale to co robię sprawia mi ogromną frajdę (nie ma znaczenia w jakim języku) i nie wyobrażam sobie, że mogłabym zajmować się czymś innym!

    1. Jako, że pracuję w szpitalu, zajmuję się głównie ostrymi przypadkami, to leki są niezbędnym elementem terapii. Jadnak w ciągu hospitalizacji staramy się dobrać najkorzystniejszą terapię, a nie jak najwięcej leków. Na każdym oddziale pracuje dwóch psychologów i każdy pacjent raz w tygodniu ma możliwość skorzystania z terapii. Ja również, w miarę możliwości, staram się rozmawiać z pacjentami.

    1. Tak, to prawda. Jest trudny, ale ile przynosi satysfakcji 🙂 Praca z ludźmi jest naprawdę przyjemna, ale wymaga również wiele od nas. Pozdrawiam!

  5. Cieszę się, że uświadamiasz ludzi, czym dokładnie zajmuje się psychiatra. Mam świadomość, że to niełatwa praca, obciążająca psychicznie i jestem pełna podziwu dla osób wykonujących ten zawód.

  6. Jest to szczególnie ważne u młodych pacjentów, ponieważ pozawala to na szybką reakcję i zaoszczędzenie czasu, kiedy tylko zaczynają się objawy.

    Czyli u niemłodych pacjentów nie musimy szybko reagować, bo już tak nas nie wzruszają?

    1. Hmm… Uwielbiam, kiedy ktoś wyrywa zdanie z kontekstu i przedstawia je w taki sposób, że całkowicie zmienia to sens czyjejś dłuższej wypowiedzi… Pisząc, że jest to szczególnie ważne u młodych pacjentów, miałam na myśli, że… wait for it… jest to szczególnie ważne u młodych pacjentów… Absolutnie nie oznacza to, że nie wykonujemy tych samych zabiegów, w tym samym czasie u pacjentów starszych. Poza tym każdy nasz pacjent jest traktowany indywidualnie i tak też leczony. Owszem wiek ma duże znaczenie przy doborze terapii, środków farmaceutycznych itp. Podobnie jak płeć, waga, stan ogólny etc. Co nie oznacza, że istnieje podział na pacjentów lepszych i gorszych. Mam nadzieję, że moja odpowiedź pozwoliła Ci szerzej spojrzeć na ten wpis. Pozdrawiam.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *