Jak alkholoizm wpłynął na moją karierę

Nowy Rok, nowe wyzwania, no i oczywiście nowe problemy. Początek Roku był dla mnie bardzo intensywny. Na tyle intensywny, że zdecydowanie potrzebuję urlopu. Od początku stycznia byłam na swoim geronto-psychiatrycznym oddziale sama. Znaczy się nie tak do końca sama, ponieważ nieprzerwanie towarzyszyło mi ok. 20 pacjentów, których lwia część potrzebowała szeroko zakrojonej diagnostyki i leczenia internistycznego. Leczenie psychiatryczne jest często tylko dodatkiem do pakietu pełnego niespodzianek, a w przypadku ludzi starszych choroby towarzyszące to niemal standard. Żeby było jeszcze ciekawiej, to z mojego doświadczenia wynika, że choroby psychiatryczne w 80-90% wywołane są przez owe choroby internistyczne, które nierzadko są źle leczone. Hiponatremia, hipokaliemia, hyperkaliemia, migotanie przedsionków, zapalenie płuc, zapalenie dróg moczowych, cukrzyca, nadciśnienie, stan zawałowy lub tuż przedzawałowy. Oczywiście praca w takich warunkach ma również swoje zalety. Po pierwsze tempo w jakim się uczymy nowych rzeczy działając na pierwszej linii frontu jest niesłychane. Po drugie jako osoba, która lubi kiedy wszystko przebiega dokładnie tak, jak sobie to zaplanowałam, muszę powiedzieć, że praca w takich warunkach jest dla mnie męcząca, ale z drugiej strony satysfakcja z właściwych decyzji i ich efektów rekompensuje z nawiązką wszystkie niedogodności. Dlatego muszę przyznać, że naprawdę sporo się nauczyłam przez ten rok. Stwierdziłam jednak, że już najwyższy czas ruszać dalej, aby stawić czoła nowym wyzwaniom.

Dodatkowym czynnikiem, który zmotywował mnie do podjęcia decyzji o zmianie był fakt, że na mój oddział wracała po urlopie macierzyńskim jego prawowita ordynatorka. Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie fakt, że swoją osobowością potrafiła doprowadzić do szału nawet najbardziej zagorzałych fanów technik relaksacyjnych. Często po powrocie z pracy zadawałam sobie najprostsze pytania: Czy miałam ochotę się z tym użerać? Absolutnie nie. Czy chcę się dalej uczyć nowych rzeczy, chorób, psychoterapii? Oczywiście. Czy miałam ochotę stać się wentylem dla kogoś, kto swoimi huśtawkami nastroju obdzieliłby cały szpital? Odpowiedź na to pytanie była oczywista. Na szczęście miałam możliwość zmiany oddziału. Dla mnie wchodził w grę oddział dzienny lub odwykowy. Na jednym i drugim jest dużo psychoterapii, młodzi pacjenci, zmiana klimatu o 180 stopni. W związku z tym, że całkiem niedawno na oddziale dziennym zaczęła pracę moja koleżanka i ta rotacja nie bardzo wchodziła w grę, postanowiłam przejść na oddział odwykowy.

Zanim jednak doszło do czegokolwiek, odwiedziłam bibliotekę w poszukiwaniu książek dotyczących uzależnienia od alkoholu. Te, które nie były dostępne w zamówiłam przez specjalny formularz. Wszystko czego potrzebowałam zostało zakupione, o czym poinformowano mnie po kilku kolejnych dniach. Potem najbardziej wartościowe moim zdaniem książki kupuję po to, aby nie musieć w kółko co miesiąc biegać z nimi do biblioteki lub denerwować się, że nie są dostępne, bo ktoś właśnie je wypożyczył.

Stos nowiutkiej literatury fachowej

To co uwielbiam w niemieckiej psychiatrii i ogólnie w medycynie lub innych dziedzinach nauki, to możliwość zakupienia niekończącej się ilości literatury fachowej. Tutaj musicie wiedzieć, że bycie lekarzem psychiatrii nie ogranicza się tylko do przepisywania leków. Głównym zadaniem na prawie każdym oddziale jest rozpoczęcie psychoterapii, motywacja do zmiany stylu życia, a także podstawowe wskazówki, które pomogą pacjentów w zmianie dotychczasowych przyzwyczajeń, nauka relaksacji, jak i sposoby radzenia sobie ze stresem, czy nauka asertywności. Aby jednak móc przekazać te cenne rady swoim pacjentom należy samemu najpierw się o nich dowiedzieć, usłyszeć, przeczytać i co najważniejsze zrozumieć je, ponieważ pracując na oddziale wiedza ta cudownie nie przeniknie przez ciało psychiatry i już tam zostanie. Do tego, jak chyba w każdej dziedzinie, potrzebna nauka musi iść w parze z praktyką. Żeby stać się lekarzem psychiatrą-psychoterapeutą w Niemczech, należy ukończyć kurs w wybranym przez siebie nurcie psychoterapeutycznym. Ja wybrałam psychoterapię behawioralną. Będąc pod koniec 3 roku specjalizacji mogę powiedzieć, że powolutku zaczynam rozumieć, z czym się tak naprawdę wiąże leczenie pacjentów.

Do tej pory podziwiam swoich polskich Kolegów po fachu, którzy z zapalczywością prowadzą profile na Instagramie pouczając innych, tworząc poradniki lub dając porady jako specjaliści będąc na pierwszym, czy drugim roku specjalizacji. Skąd moje drogie Koleżanki i moi drodzy Koledzy mają taką śmiałość? Nie wiem.

Ja tej śmiałości nabieram kończąc 3 rok specjalizacji, zajmując się tymi tematami dzień w dzień, mając w domu regał pełny przeczytanych, fachowych książek oraz po przeprowadzeniu tysiąca rozmów z pacjentami i ich rodzinami oraz drugiego tysiąca dyskusji z kolegami po fachu.

Tak więc uzbrojona w potrzebną literaturę ruszyłam na alkoholowy oddział odwykowy. Poczułam od razu inny klimat, ale nie było to uczucie zaskakujące, lecz takie, którego się spodziewałam. Na korytarzu przywitała mnie radosna muzyka, pacjenci w przeróżnym wieku oraz brak charakterystycznego zapachu, który ciągle był obecny na Geronto. Nieokreślonego zapachu środków czyszczących, wymieszanego z nostalgią i nutką rezygnacji. Humor personelu pielęgniarskiego też był zupełnie inny. Wszyscy śmiali się i żartowali. Od razu wciągnęli mnie w rozmowę, zaraz po tym, jak się przedstawiłam.

Tutaj was, moi drodzy Czytelnicy pewnie nieco rozczaruję. Otóż oddział odwykowy wygląda zupełnie inaczej niż w filmie „Pod mocnym aniołem”. Przede wszystkim różnią się kolory. Nie wszystko jest tak przerażająco szaro-bure i smutne. I tak, owszem. Na tym oddziale również świeci słońce. Jest śmiech, jest muzyka, są rozmowy, są gry i wspólne obiady. Są oczywiście terapie, ale nie tak brutalne jak pokazane w owym filmie. Terapia na pewno nie polega na tym, że wszyscy siedzą w kółku i wyciągają swoje najokropniejsze brudy przy wszystkich. Nie sądzę również, żeby taka terapia w najmniejszym stopniu wpłynęła na kogoś leczniczo.

Nam chodzi przede wszystkim o to, żeby pacjentów zmotywować do pozostania w abstynencji, do dalszego leczenia, rozpoznawania czynników, które przyczyniają się do picia alkoholu i jak je w przyszłości eliminować. Zajęcia grupowe prowadzone przez lekarzy i psychologów mają na celu zachęcić do analizy swojego zachowania, czy bodźców wyzwalających. Ja prowadzę grupę medyczną, gdzie wspólnie z pacjentami omawiamy negatywny wpływ na zdrowie jaki niesie ze sobą picie alkoholu. Omawiamy leki jakie dostają pacjenci przyjmowani na oddział i dlaczego muszą je przyjmować, omawiamy przyczynę i leczenie zaburzeń snu, depresję i stany lękowe.

W wolnych chwilach

Owszem prowadzimy również z pacjentami sesje terapeutyczne, w których omawiamy nierzadko historię pacjentów, to co się wydarzyło, co zniszczył alkohol w ich życiu. Nigdy nie zmuszam jednak pacjentów do opowiadania, do przeżywania tych historii ponownie, jeśli nie mają na to ochoty. W końcu takie wywlekanie czegoś na siłę może przynieść skutek odwrotny do zamierzonego.

Owszem zdarzają się przypadki ekstremalne. Pewna pani koło 50 z 3,8 ‰, ciągle jakoś trzymająca się na nogach. Nawet zdołała obrazić chyba cały personel ze mną włącznie. Pan, który miał z kolei „tylko” 1,3 ‰, po wytrzeźwieniu na oddziale w trakcie terapii wpadł w delirium tremens.

Zdarzają się też pacjenci z ciężkimi powikłaniami zdrowotnymi jak zapalenie trzustki, marskość wątroby, czy ostra niewydolność nerek. Na tym oddziale w końcu poczułam, że mogę się wykazać nie tylko jako lekarz, ale też jako psychoterapeuta. Mało tego, staram się pomagać personelowi na tym oddziale dzieląc się wiedzą, zamawiając książki na oddział i dając wskazówki jak można jeszcze efektywniej pomagać pacjentom. Ale to już temat na kolejny wpis.

PS. Tytuł może kontrowersyjny, ale kto powiedział, że chodzi o mnie 🙂

3 thoughts on “Jak alkholoizm wpłynął na moją karierę

  1. No nie powiem, tytuł faktycznie kontrowersyjny ;);)
    fajnie, że zmieniłaś oddział na inny, z tego co piszesz faktycznie szkoda nerwów, wiem coś o tym; p no i zawsze to kolejne doświadczenie zawodowe. Być może w przyszłości przyczyni się to do tego, że łatwiej będzie Ci wybrać miejsce, w którym najlepiej odnajdujesz się psychiatrii. I chyba już faktycznie czas na ten urlop 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *